Kapitalizm - kilka przemyśleń

   W sytuacjach kryzysu ekonomicznego, choć nie tylko, pojawia się pytanie o to, czy kapitalizm jest na pewno dobrym rozwiązaniem i czy rozwiązania socjalne nie byłyby skutecznym lekarstwem na biedę i inne niedobory. Przy tym wyciągane są twierdzenia o drapieżności kapitalizmu, który ignoruje potrzeby najbiedniejszych i wprowadza ich w jeszcze większą nędzę. Nie ma znaczenia, że fakty bez przerwy pokazują co innego. Kto chciałby mieszkać w Korei Północnej? Nikt? A przecież tam jest socjalizm, więc musi być wspaniale.
Zacząć trzeba od tego, czym jest kapitalizm. Niektórzy uważają, że jest to pogoń za pieniędzmi. Nie. Kapitalizm to wolność działania. Mogę pracować gdzie chcę, mogę zatrudniać kogo chcę, mogę kupować co chcę i mogę sprzedawać co chcę. Transakcja jest zawierana na podstawie wolnej woli dwóch stron a więc tylko wtedy, gdy obie strony uznają ją za korzystną dla każdej z nich. Między sobą ustalają cenę. Warto też zauważyć, że kapitalizm nie został przez nikogo wymyślony, nie narodził się w umyśle żadnego filozofa. Jest po prostu porządkiem naturalnym.
Cechą kapitalizmu jest to, że nie próbuje zmieniać ludzi. Socjalizm zakładał, że będzie fajnie jak upaństwowi się się różne dobra i środki produkcji. Będzie fajnie bo wszyscy będą wspólnie pracować i pomnażać dobra. Jednocześnie będą dostawać odpowiednie wynagrodzenie i inne dobra, np. mieszkania.
Socjalizm nie bierze pod uwagę, że ludzie mają też złe cechy. Że potrafią coś ukraść albo unikać pracy. Że nie dbają o to, co jest państwowe czyli de facto niczyje. Że każdy dba o siebie. Stąd też biorą się różne patologie: kradzieże sprzętu z miejsca pracy, uchylanie się od pracy i jej nierzetelne wykonywanie. Charakterystyczna dla socjalizmu jest produkcja bubli oraz ciągłe niedobory różnych produktów i materiałów. Nikt nie ma motywacji aby pracować efektywnie, wydajnie. Skoro miejsce pracy jest chronione, skoro wynagrodzenie nie jest uzależnione od wyników to nie ma sensu się starać. Nie pomogą tu żadne hasła, transparenty.
Socjalizm to także redystrybucja dóbr, mająca za zadanie wyrównać różnice w zamożności i zapewnić różne dobra biednym. Ta właśnie redystrybucja, kojarząca się z Robin Hoodem i Janosikiem, jest dla wielu osób bardzo pociągająca. Zabrać bogatym i dać biednym. Wszyscy będą szczęśliwi. Praktyka jednak ciągle pokazuje, że tak nie jest. Sam pomysł tworzenia szczęścia przez zabieranie jest dziwny i już tutaj powinno zapalić się czerwone światełko. Zabierając bogatym karzemy ich za ich przedsiębiorczość i pracowitość. Dając biednym zniechęcamy ich do pracy i rozwoju. Rozdawnictwo tworzy zazdrość. Siłą rzeczy jedni dostaną a drudzy nie. Jeśli ktoś coś ma bo zapracował na to uczciwą i ciężką pracą to mu nie zazdroszczę. Jeśli ktoś coś ma bo dostał to za darmo to zaczynam mu zazdrościć. Szczególnie jeśli najpierw zostało to zabrane mnie. Oczywiście zazdrość jest czymś złym ale jednocześnie jej występowanie jest zjawiskiem naturalnym więc warto się zastanowić nad jej przyczynami.
Kolejna sprawa to to, że państwo nie da nigdy 100% tego co zabrało. Zawsze część pieniędzy zostanie zmarnotrawiona. Jak pokazała historia i jak widać obecnie są to duże kwoty, rzędu kilkudziesięci procent. Państwo jest po prostu nieefektywne. Warto tu się zastanowić nad czterema przypadkami gdy się coś dla kogoś kupuje. W pierwszym przypadku kupujemy dla siebie za swoje pieniądze. Wtedy dbamy żeby to było i dobre i tanie. W drugim przypadku kupujemy coś dla kogoś za swoje pieniądze. Wtedy dbamy, żeby było tanio ale już żeby było dobre to nie bardzo. W trzecim przypadku kupujemy dla siebie za czyjeś pieniądze. Zależy nam na jakości ale nie obchodzi nas cena. Czwarty przypadek to wtedy gdy kupujemy coś komuś za pieniądze jeszcze kogoś trzeciego. Wtedy nie dbamy już ani żeby było tanio ani żeby było dobrze. Nietrudno zgadnąć w którym przypadku pieniądze zostaną wydane najoptymalniej. Oczywiście w pierwszym. Zaraz ktoś odpowie, że on nie jest samolubny i o innych też dba. Jasne, ale 1) rzadko się zdarza, że na kimś zależy nam bardziej niż na samym sobie, 2) jeśli nawet tak, to i tak my najlepiej znamy swoje potrzeby i najlepiej wiemy co jest nam potrzebne. W przypadku redystrybucji dóbr przez pańtwo występuje wariant czwarty. Urzędnik wydaje nieswoje pieniądze na nieswoje cele i takich, którzy dbają o obywateli bardziej niż o samych siebie pewnie można policzyć na palcach jednej ręki. Takie coś po prostu nie może działać optymalnie. Czasem działa dosyć dobrze, ale wymaga to m.in. ciągłego kontrolowania. Z redystrybucją wiąże się jeszcze jeden problem. Daje ona ogromne pole do nadużyć. Urzędnicy państwowi mają wiele możliwości do defraudacji pieniędzy oraz są podatni na korupcję. Jeśli od decyzji urzędnika zależy przyznanie tego czy innego dobra to spora grupa obywateli będzie starała się za pomocą łapówki nakłonić go do przekazania tego dobra właśnie im.
W kapitalizmie jest inaczej. Żeby coś otrzymać, trzeba dać w zamian coś równie wartościowego, towar lub pracę. Za zły towar nie dostanie się zapłaty. Za złą pracę również. Człowiek w naturalny sposób jest zachęcany do dobrej pracy, do doskonalenia się. To, że chce mieć więcej, że chce pomnażać swój majątek sprawia, że musi dobrze pracować, że musi być potrzebny. W ten sposób cecha jaką jest chciwość staje się pozytywna gdyż przynosi pożytek reszcie społeczeństwa. Kapitalizm premiuje pracowitość i pomysłowość, neguje lenistwo i niestaranność.
Ktoś teraz powie, że kapitalizm nie zawsze się sprawdza, że jest bieda itp. Należy tu zaznaczyć, że kapitalizm nie jest utopią. Nie gwarantuje, że wszyscy będą szczęśliwi. Kapitalizm jest po prostu systemem, który daje każdemu możliwość dążenia do szczęścia. W którym biedny może się w każdej chwili z tej biedy wyrwać, może w każdej chwili podjąć pracę albo wymyślić jakiś wynalazek i nikt mu w tym nie będzie przeszkadzać. Ktoś może też powiedzieć, że gdzieś, ktoś dorobił się nieuczciwie. Tak, ale co ma do tego wolny rynek? Kapitalizm nie jest utopią i nie zapobiegnie nieuczciwości. Jest natomiast skutecznym narzędziem do walki z nią. Jeśli konsumenci przestaną kupować towary od nieuczciwiego przedsiębiorcy to będzie to dla niego dotkliwsza kara niż jakaś grzywna nałożona przez urzędnika. Należy też zaznaczyć, że wolny rynek nie ma rozwiązać wszystkich problemów. Gdy ktoś został pokrzywdzony to ma do dyspozycji niezawisłe sądy gdzie może dochodzić sprawiedliwości.
Przy dyskusji na temat kapitalizmu i socjalizmu pojawia się wątek ludzi chorych, starych, niepełnosprawnych itp. Kapitalizm jako system polegający na wolnym rynku zostawia ich z boku. Jak wspomniano wcześniej, kapitalizm nie jest systemem utopijnym i nie rozwiązuje wszystkich problemów. Tutaj pole do popisu mają organizacje pozarządowe, charytatywne, fundacje itp. One o wiele lepiej wiedzą kto potrzebuje pieniędzy oraz zbiorą je i przekażą znacznie efektywniej niż państwo. Jak widać w praktyce, państwo zapewnić potrafi jedynie niski standard usług medycznych.
Mówiąc o kapitalizmie trzeba koniecznie wspomnieć o jednej ważnej rzeczy: o odpowiedzialności. W kapitalizmie każdy jest odpowiedzialny za siebie. Jeśli założy firmę a ona zbankrutuje to on ponosi konsekwencje. Jeśli nie będzie odkładał na emeryturę to jej nie będzie miał. Jeśli się nie ubezpieczy to będzie mu ciężko podczas choroby albo klęski żywiołowej. Jeśli się nie będzie rozwijał nie osiągnie sukcesu.
W socjalizmie jest odwrotnie. Człowiek czuje ciepełko państwa opiekuńczego, które da mu edukację, opiekę zdrowotną, emeryturę i nie będzie za dużo wymagać. Nie umrze z głodu a w chorobie dostanie jakąś tabletkę, na starość parę groszy emerytury.
Jakie są efekty tych dwóch podejść, mogliśmy obserwować wielokrotnie. W PRLu każdy miał pracę, opiekę zdrowotną, bezpłatne studia, czasem dostawało się mieszkanie. Więc niby fajnie. Tylko, że jakoś wszystko było takie szare, brzydkie, kańciaste, smutne. Nasze produkty bardzo rzadko mogły konkurować z zachodnimi. Tam natomiast każdy musiał dbać o siebie, płacić za studia, mógł zostać zwolniony z pracy itd. A jednak to w krajach kapitalistycznych ludzie byli bardziej zadowoleni z życia, mieli o wiele lepszej jakości dobra i usługi, odnosili duże sukcesy.
To jest właśnie różnica między państwem opiekuńczym, socjalnym a kapitalistycznym, gdzie każdy może o sobie sam decydować. Z jednej strony jest stagnacja a z drugiej rozwój. To do USA wyjeżdżali Polacy. W przeciwną stronę jedynie z sentymentu.
Mówiąc o wadach kapitalizmu warto się najpierw przyjrzeć gdzie on naprawdę jest. Jako przykład podaje się np. Wall Street, gdzie bankierzy przyczynili się do kryzysu finansowego. Tam kapitalizmu już mało zostało. Mamy banki i korporacje powiązanie z rządem, dostające od niego pieniądze za pomocą FEDu. Kapitalizm jest wtedy gdy mamy wolny rynek, gdy inwestuje się swoje pieniądze. Tam rząd próbuje sterować gospodarką wydając pieniądze podatników. To nie jest kapitalizm. To jest chory system stworzony przez polityków, którzy wymyślili sobie, że rozgrzeją gospodarkę za pomocą akcji kredytowej. Kapitalizm jest wtedy, gdy rząd się nie miesza do gospodarki, np. drukując pieniądze, a bank centralny nie próbuje sterować gospodarką za pomocą stóp procentowych i innych mechanizmów. Podobnie nie można w Polsce mówić o prywatnej służbie zdrowia dopóki wszystkim rządzi NFZ. W innych kwestiach też nie ma wolności. Na wszystko trzeba mieć koncesje, pozwolenia. Są wysokie koszty pracy, rozmaite podatki. W efekcie firmy upadają, zarobki są niskie, powszechna jest korupcja. Potem słyszy się, że kapitalizm nie działa. Kapitalizm? Ten, którego nie ma?
Tutaj dochodzimy do roli rządu. Wielu ludzi uważa, że powinien mieć on duże uprawnienia i troszczyć się o potrzeby ludzi. A gdy mu to nie wychodzi to trzeba jeszcze bardziej zwiększyć jego uprawnienia. To ślepa droga, prowadząca do państwa totalitarnego. Rząd powinien być mały i efektywny, jak najtańszy i jak najmniej uciążliwy. Nieprawdą jest, że o wszystko musi się troszczyć państwo. Tu dochodzimy do ważnej kwestii jaką jest podejście do człowieka. Czy traktujemy go jak idiotę, który nie potrafi o siebie zadbać czy też jak wolnego człowieka. Niestety państwo często traktuje człowieka jak idiotę, np. każąc mu się ubezpieczyć (ZUS, OFE) tak, jakby sam nie mógł zadbać o swoją przyszłość. Oczywiście ubezpieczając go samemu robi to strasznie nieefektywnie. Jednocześnie tak traktując człowieka państwo ma do niego tyle zaufania, że pozwala mu wybierać prezydenta i parlament. Jest to swego rodzaju paradoks. Człowiek naprawdę potrafi o siebie zadbać i zrobi to, jeśli nie będzie się mu przeszkadzać. Ludzie potrafią się zorganizować i zrobić to, co jest im akurat potrzebne. Oczywiście są takie rzeczy, które bez aparatu państwowego byłyby trudne do zrobienia. Jednak bardzo często sprawy te nie wymagają załatwiania na najwyższym szczeblu. Zwykle poradzą sobie władze samorządowe. Wszystko powinno się odbywać na jak najniższym poziomie, najbliżej ludzi i ich spraw. Wtedy ich potrzeby będą zaspokojone najlepiej. Gdy państwo zajmie się armią (obroną przed wrogiem zewnętrznym), policją (ochroną przed wrogiem wewnętrznym) oraz zapewni sprawne, niezawisłe sądy a resztę obszarów ludzkiej działalności zostawi w spokoju, wtedy będzie można mówić o tanim, przyjaznym państwie.